piątek, 21 kwietnia 2017

I po Świętach, które nas ominęły..

  I po.
Nie czułam Świąt.
Intuicyjnie? Możliwe. Bo poniekąd tak w pełni ich nie mieliśmy.
Choć zaczęło się wszystko tak fajnie i miło...

sobota, 15 kwietnia 2017

Przed

 Jeszcze przed samymi Świętami kilka słów.
Jak nigdy, nie czuję tych Świąt wcale a wcale. Od środy znowu standardowo jestem słomianą wdową, Mistrz dotrze do nas jutro dopiero. Pierwszy raz ze święconką pójdę sama z dziećmi. Niby nic takiego, ale jakoś tak dziwnie... pamiętam, z małą Zuzą przeważnie tylko we dwie chodziłyśmy, ale to jakby z innego powodu. Wtedy to brak zainteresowania ze strony ojca Zuzy, teraz sytuacja zmusiła nas poniekąd do tego. Jakoś przeżyjemy. O ile Tola chyba tego nie łapie jeszcze, o tyle Tymon przeżywa i popłakuje przed spaniem z tęsknoty...
I w takich chwilach, zadaję sobie pytanie, czy aby na pewno podjęliśmy kiedyś słuszne decyzje.
Czas pokaże.

środa, 5 kwietnia 2017

Kwietniowe lato

  

 Ostatnio sobie myślałam, że tydzień wcześniej na plaży marzyłam o rękawiczkach, przy sobotnim nadmorskim wietrze, a w kolejną sobotę, popijałam kawkę w ogrodzie sąsiadów i niechcący opaliłam sobie twarz i dekolt.... 2 kwietnia!
A wieczorem rozpoczęliśmy sezon grillowy.


wtorek, 28 marca 2017

Marzec

 ***

 I od czego tu zacząć?
Żeby nie wyszedł mi nieziemski tasiemiec, muszę chyba zrobić krótkie sprawozdanie w punktach ku pamięci potomnych. Tak dawno mnie tu znowu nie było, a dzień za dniem biegnie i niby nic się nie dzieje takiego szczególnego, a jak przychodzi co do czego żeby skrobnąć w końcu coś przy kawie, to nie wiem od czego zacząć, bo i to i to i tamto...

poniedziałek, 27 lutego 2017

Trzeba coś naskrobać

  Czas płynie, jakoś trzeba coś skrobnąć dalej, tyle się dzieje, tyle zaległosci, tyle chcę uwiecznić, a nie wiem od czego zacząć i jak...

Kończy się luty. Pogoda zwariowała, po stosunkowo fajnej zimie, przyszło jakieś szalone brzydkie przedwiośnie z deszczem i wichurami. W piątek zaś znowu sypnęło i w sobotę mieliśmy ponownie piękną zimę. Dziś po śniegu śladu nie ma, ptaszki ćwierkają radośnie i nawet z samego rana znalazłam pierwsze miniaturowe oznaki wiosny w swoim ogrodzie. Miłe.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Los potrafi zaskoczyć... (*)

... Czekałam na urodziny Toli, aby dokończyć post urodzinowy moich Szczęść.
Ale ..

środa, 25 stycznia 2017

Dzisiaj w Bekleje..

Czy aby na pewno znasz tekst "Dzisiaj w Betlejem"?
Ja dotąd myślałam, że tak..
O jakże się myliłam ;)


jest tez indywidualna wersja


"y e ha" klękają - to mnie najbardziej rozczula :)


A wczoraj było tak: 


Jesteśmy w trakcie świętowania można rzec. Czekamy jeszcze na Tolusię, która codziennie dopytuje ile jeszcze dni do Jej urodzin.
A post urodzinowy się pisze ..

miłego dnia z dzisiaj w bekleje  :)

wtorek, 17 stycznia 2017

Biała codzienność

 Jak dobrze, że Pan ze śmieciarki mnie zmobilizował do poprzedniego posta, bo tak to bym pisała dopiero teraz kolejny i znowu byłaby spora przerwa ;)

Zima nadal w pełni, super. Temperatura oscyluje około -2/+1, ale śnieg co jakiś czas dopada i dzięki temu nadal jest. Maluchy przeszczęśliwe. Tymon z prędkością światła szykuje się rano i biegnie odśnieżać aby zdążyć zanim my się z Tolcią wyszykujemy. Jest niemożliwy.

środa, 11 stycznia 2017

Niespodziewanie

  Właśnie się uśmiałam z nadgorliwości naszych panów odbierających śmieci. Parzę kawę, stoję przy oknie w kuchni i widzę jadący samochód pełen choinek. Mija naszą bramę - my mamy sztuczną, aby jak najdłużej stała, do urodzin dzieci, taka tradycja ;) - i nagle się zatrzymuje.
Cofa. Wysiada Pan.
Dziwię się, czego od nas może chcieć.

sobota, 7 stycznia 2017

Z Nowym Rokiem

  Z Nowym Rokiem
- chciałam złożyć wszystkim najserdeczniejsze życzenia,
- wprowadziłam małe wizualne zmiany na blogu,
- a jutro będziemy mieli sylwestra..
Tak tak, wiem, że dziś 5 styczeń. (Dobra, zaczęłam pisać wczoraj, niestety piszę na raty, dziś jest już 6 stycznia..) (... taaa, dziś jest już 7 styczeń..)

piątek, 23 grudnia 2016

i jakoś się udało... świątecznie


Już myślałam, że mi się nie uda, ale jednak. 
Post jest!
Dziś udało mi się załatwić dwie sprawy ktore spędząły mi sen z powiek, poszłam więc za ciosem i "załatwiłam" też post.
Spać będę dziś spokojnie :)

piątek, 16 grudnia 2016

Tramwaje, Jasełka, Budapeszt, świeczniki... idą Święta

   Właśnie uzupełniłam expres świeżymy ziarenkami kawy, ale to jest obłędny zapach...
Być może to mój ostatni post przed Świętami, bacząc na moje ostatnie tempo w pisaniu postów, dlatego nie chciałam, aby było tutaj tak ponuro. Kłopoty i smutki owszem są, ale pomiędzy nimi bywają i chwile radosne. I o takich chętnie napiszę ku potomności.
Już grudzień, a ja nadal mam zaległy post np z lutego.. Nie mniej jednak dziś o bieżących sprawach.
Tomka teraz coraz więcej z nami, co bardzo cieszy, BARDZO!

wtorek, 6 grudnia 2016

Żali ciąg dalszy..

... Jak to dobrze, że już grudzień. Jeszcze chwila i 2016 się skończy. I dobrze. Powtarzam to jak mantrę - niech się kończy, niech się kończy..
To jeden z tych niechcianych roków dla nas.

środa, 16 listopada 2016

Fux...


  Minęły już 3 tygodnie odkąd nasz Pies zniknął..





wtorek, 25 października 2016

żale...


  Haniu, jak Ty to wytrzymujesz???? Pytam o pogodę... bo u nas od kilku tygodni istna angielska pogoda. Tak smutnej jesieni nie pamiętam w ogóle. Cały czas ciemno, ponuro i pada, siąpi, leje, wieje i znowu pada, siąpi, leje... itd itp 
Wrzesień nas rozpieścił, az nadto, ale październik aż do przesady zadbał o równowagę w przyrodzie. Jest ohydnie.

wtorek, 4 października 2016

Raz jeszcze..






... wywołana do tablicy, melduję się. W dyniowej korespondencji smsowej, dostałam reprymendę od Marty że znowu się ociągam z wpisami ;)

poniedziałek, 19 września 2016

Perypetie blogowe czas skończyć chyba..

   Powiedziało się A, trzeba teraz powiedzieć B. Choć ciężko ot tak przejśc do kolejnego, "zwykłego" posta, po smutnym Adasiowym. 
Zwalczałam dawne zaległości, teraz dołożyłam sobie kolejnych. Czym to spowodowane? Nie wiem. Nigdy chyba jeszcze nie czułam takiej niemocy blogowej. Tak jakoś. Klecenie zdań nie idzie mi w ogóle, choć pisać chcę. Codziennie obiecuję sobie - tak, to dziś jest ten dzień..
I dupa blada.
Część napisana, ba nawet zdjęcia od dawna wstawione, trzeba tylko skończyć i wpaść z powrotem w ten rytm. 
Próbuję, może to dziś właśnie jest TEN dzień...

wtorek, 16 sierpnia 2016

Żegnaj dzielny Mały Książe..

    Zupełnie nie wiem, czym spowodowana jest moja przerwa w blogowaniu. Ciąży mi już ona, a mimo to, nie umiałam się w pełni zabrać, by coś w tym kierunku zmienić. Pomysłów na posty nie brakowało, czasu w sumie chwilami też. Zaczęłam już nawet coś pisać. Post miał być zupełnie inny, taki zwyczajny, o codzienności, "zwykłej" codzienności. Ale ociągałam się bardzo z jego skończeniem... i wtedy dostałam zwalającą z nóg wiadomość, od Mamy malego Bohatera.
To już za mną. Zebrałam się i piszę, choć łatwo nie jest... bo cóż pisac, kiedy grono Aniołków, niewinnych Aniołków powiększa Kolejny Aniołek.

piątek, 1 lipca 2016

Muszę bo się uduszę...

     Muszę to napisać, muszę!!! (post po poście, tego jeszcze nie było, jest moc :) )
Lekko wczoraj zwątpiłam przed meczem w naszą drużynę (TUTAJ) i dziś mi za to wstyd... Nikt się chyba nie spodziewał tak wspaniałej gry, takich emocji, takiego kunsztu. A najbardziej chyba Portugalia. Co zobaczyliśmy od razu w niespełna drugiej minucie po mistrzowskim golu Lewandowskiego :)

czwartek, 30 czerwca 2016

Gotowi??? i spis z natury..

          My już gotowi :) Emocji dziś nie zabraknie. Czwartkowy wieczór będzie pełen wrażeń. Oby tylko tych pozytywnych. Ja już się stresuję, co zapewne obnaża mój lekki brak wiary w naszą drużynę, ale wszyscy wiemy, z kim dziś się zmierzymy. Trzymam ogromne kciuki jednak za biało czerwonych, jestem i tak z nich szalenie dumna, ostatni mecz ze szwajcarią wywołał we mnie prawdziwe łzy wzruszenia i szczęścia. Latałam po domu z mopem i zaciskają jego kij, na wdechu patrzyłam na każdego karnego. A po ostatnim darliśmy się razem z Tymonem w niebogłosy ze szczęścia, równocześnie żal mi było przeciwników, bo przegrali w pięknym stylu, naprawdę zabrakło im odrobiny szczęścia, chłopak który przestrzelił karnego.. ech, nie chciałabym mieć jego myśli  żalu. Ale tak to już jest, ktoś musi przegrać, zeby wygrac mógł ktoś. Idziemy jak burza, jesteśmy zjawiskiem na tych mistrzostwach i to jest piękne. Podoba mi się zainteresowanie naszą drużyną Russella Crowe ( TUTAJ) - co potwierdza naszą zjawiskowość :) Islandia swoim ostatnim meczem, w którym pięknie i zasłużenie pokonała wielką Anglię, dodała wiary, ale zapewne i równolegle wzbudziła więcej obaw u naszych przeciwników, mogło dojść do nich, że takie rzeczy naprawdę się zdarzają i nie można lekceważyć żadnej drużyny. Piękne mistrzostwa, piękne

środa, 22 czerwca 2016

takich "niespodzianek" to nie lubię... nerwy, nerwy i raz jeszcze nerwy

     Wymyśliłam sobie ostatnio, ze nic takiego teraz zapewne dziać się nie będzie, to na spokojnie ponadrabiam zaległe posty. Jednak los sobie też coś wymyślił i sprawił nam bardzo niemiłą "niespodziankę"...

środa, 15 czerwca 2016

w małym skrócie


Anty uciekaj, uciekaj, bo tęskno mi się robi :)
Dziś tak na szybko, bo nie odkopię się potem z tych wszystkich zaległości, a bardzo, baaaardzo chciałabym ku potomności spisać dla uwiecznienia. Oprócz "anty", dopadł mnie też mały brak czasu dla bloga.

wtorek, 7 czerwca 2016

anty..

     Dopadło mnie.
Jakiś "antyblog" mnie dopadł chyba.
No nie mogę się wziąć za pisanie, nic a nic, zero weny, zero chęci, zero pomysłu..

środa, 25 maja 2016

Długi weekend przed długim weekendem

   - Mamo,  był w siećkolu klałt !!!

Kto zgadnie kto to?? :)

czwartek, 19 maja 2016

Pochłonęło mnie, czyli jak uszyć różne spódniczki i sukienki dla dziewczynki

   Przez chwilę byłam w innym wymiarze, a moze nawet rozmiarze, gdzieś pomiędzy 98 a 104 ;)
Dosłownie.
Stąd tak mało mnie tu i stąd moja lista zaległości wydłużyła się o kolejne podpunkty.
Ale warto było.
Zaległości blogowe do nadrobienia na najbliższy czas to:
- odwiedzić i nadrobić Was :)
- z postów własnych to:
*majóweczka, urodziny, urodziny i raz jeszcze urodziny, cokolwiek pod tym sie kryje ;) Taki mam plan, nie wiem tylko jeszcze w jakiej kolejności hehe. Na dzień dzisiejszy przewidziałam zaś post o tym, co mnie tak pochłonęło bez reszty i wciągnęło w ten wymiar, hm rozmiar 98-104 ;)

poniedziałek, 9 maja 2016

Największa w Polsce - katastrofa lotnicza w Lesie Kabackim (Ił-62M SP-LBG Tadeusz Kościuszko)

  9 maj 1987,  lot nr LO5055, trasa Warszawa - Nowy Jork.

Samolot awaryjnie zawrócił w okolicach Grudziądza nad miejscowością Warlubie w 23 minucie lotu, po zauważonej awarii  - utraty hermetyczności kadłuba, utratę dwóch silników i pożaru na pokładzie w tylnej części samolotu.

czwartek, 5 maja 2016

nefrologicznie OK

  Najpierw stres, potem spora adrenalina, następnie euforia, opadanie adrenaliny i oklapnięcie.
To tak w skrócie moje ostatnie dni :)

środa, 4 maja 2016

W tzw międzyczasie

  W tzw międzyczasie, tzn między obowiązkami codziennymi, a wizytą w szpitalu. Dziś 4 maj, czyli kontrolna wizyta u nefrolog, dopiero na 13stą, stąd chwila oddechu przed. Wolałabym aby była z rana, to niedługo byśmy mieli już ją pewnie z głowy i cały dzień jeszcze do wykorzystania, a tak za nic konkretnego nie bardzo chce mi się zabrać, odstawiłam Tolcię do przedszkola, Tymuś korzysta z "dnia wolnego" - nie chciał iść do niego na kilka godzin, ja zrobiłam co zrobić trzeba było i teraz szybka kawka i szybki pościk może.

piątek, 29 kwietnia 2016

Na majówkę.. nie pojedziemy

  Większość polaków zapewne teraz szykuje się na "majówkę". Też mieliśmy taki plan. Chcieliśmy pojechać sobie na kilka dni z Maluchami nad morze. Ale nie pojedziemy...

wtorek, 26 kwietnia 2016

Wiosną w ogrodzie

  Wiele chyba pisać nie trzeba. Zimno, ale wiosna w pełni. Martwiłam się, że bez na urodziny mi przekwitnie, stąd może ten ziąb, żeby delikatnie swoje kwitnienie wstrzymał :)
Mimo zimna, jest dość sporo słońca, wszystko się zieleni wokół, magnolia jedna przekwitła, druga rozkwitła, barwinek szaleje, funkie z dnia na dzień coraz wyższe, te zwykłe już w pełni mają liście, konwalie mają pąki, migdałek w pełni rozkwitu, pigwowiec okwiecony, listków prawie już wszędzie pełno. Uwielbiam tą porę roku, wszystko jest takie piękne, świeże, radosne i z nadzieją..

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Dla przypomnienia w ostatniej chwili 1%

    Dla przypomnienia, jakby ktoś jeszcze chciał rozliczyć swój 1%.
My właśnie to robimy i jedno z poniższych dzieci zostanie obdarowane naszym 1%..
ziarnko do ziarnka
Wybór pozostawiam Wam. Znam jednych i drugich rodziców tych dzieciaczków, są to wspaniali ludzie. Jedni i drudzy z ogromnym bagażem trudnych doświadczeń życiowych, jedni i drudzy dzielne walczący o godne życie dla swoich niepełnosprawnych dzieci. pomóżmy IM <3


czwartek, 21 kwietnia 2016

ASO, krwinki czerwone i krew

  Rok 2016 to zdecydowanie nie nasz rok, nie nasz i chyba bardzo chciałabym, aby JUZ się skończył..

"Nasze" kłopoty piętrzą się z dnia na dzień. Nie piszę już o tym, bo zaczyna być to chyba monotonne i ciężkie do uwierzenia. Mi samej w to ciężko uwierzyć, a jednak..

wtorek, 19 kwietnia 2016

Dziecięca filozofia.. (w różnych wydaniach - na wesoło i smutno)

  - (Tola) Mamo, mogę spać?
- (ja) Nie, no dojeżdżamy już do przedszkola, zaraz wysiadamy
- (Tola) ja cę spać, bo jestem malutka ... nie ja jestem jus duzia
- (Tymuś) Tola, jesteś już duża, a ile masz lat? No ile?
- (Tola) telaz śkonczę osiemnaście lat..
- (ja) hahaha ile Toluniu skończysz lat?
- (Tola) osiemnaście (z całą powagą niespełna osiemnastolatki ;) )
- (Tymuś) Tola, Ty nie masz osiem (!) lat, to ja niedługo będe miał osiem lat, Ty masz ctery lata!
- (ja) Tymuś, Tola ma trzy lata, a Ty najpierw będziesz miał 7 lat, a do ośmiu to jeszcze masz prawie 2 lata, dopiero skończyłeś sześć.
- (Tymuś) siedem?? Gabryś ma prawie siedem i będę miał tyle co Gabryś hura. Tak się gonimy
- (ja) ale nigdy się nie dogonicie, zawsze Gabryś będzie miał więcej lat
- (Tymuś) ale ja będę miał przeciez tez siedem lat?
- (ja) no tak, ale wtedy Gabryś będzie miał osiem..
-  (Tymuś) a potem będę miał 10, 30, 800... mamo, będę miał 800 lat?
- (ja) haha, nie tyle nikt nie ma, ale może będziesz miał kiedyś 100
- (Tymuś) 100!! i będę starym dziadkiem.. mamo, a Ty będziesz kiedyś babcią prawda ( o rany :) )? A my będziemy rodzicami.
- (Tola) ja będę siostlą ! ...

czwartek, 14 kwietnia 2016

Przemyślenia


      Powoli zaczyna we mnie budzić się radość z wiosny, zaczęłam też już zaglądać do ogrodu z grabiami, sekatorem itd Szału nie ma, raz że na trzy dni unieruchomiły mnie chyba korzonki, a dwa że do zapału energii brak.. Piętrzące się problemy, przesłoniły wiele w tym roku, choć ten pierwszy szok już chyba nam minął. Więcej już się uśmiechamy, mimo, że to co już miało być dobrze znowu jest źle będąc poraz drugi sporym dla nas zaskoczeniem, to staramy się to wszystko przyjąć na klatę jakoś. Nie wiem czy pogodzić też, pewnie nie, mimo, że nic to nie zmienia, ale doszliśmy do wniosku, że nasz pech i polskie absurdy nie mogą mieć wpływu na nasze Dzieci.

czwartek, 7 kwietnia 2016

Wspomnień czar

Gościł ktoś kiedyś mistrza, a dokładnie mistrzynię kuchni? Ja miałam ostatnio taką przyjemność i stresowałam się bardzo, ale na szczęście był to jedyny stres związany z oczekiwaniem na wyjątkowe spotkanie. Bo cała reszta wiedziałam, czułam to w kościach, że będzie fantastyczna. I się nie myliłam, powiem więcej, bo nawet miło zaskoczyłam :)

Po kolei.

wtorek, 5 kwietnia 2016

strach..

   Sobota minęła wspaniale, jestem cały czas pod  ogromnym jej wrażeniem, ale nie o tym dziś napiszę.

Święta i własnie ta sobota i oczekiwanie na nia to był taki jakiś mam wrażenie cudowny przerywnik w naszym ostatnim chaosie, cudowny przerywnik, który dał trochę oddechu, pozwolił się odstresowac, oderwać od spraw codziennych.. i szkoda, że nie moze trwać. Mam wrażenie, ze otworzyliśmy hm, puszkę pandory, dosłownie.  Albo stałam sie najwiekszą pesymistką na świecie, albo moje przeczucia dochodzą do głosu. Nie wiem, ale zaczynam wariować chyba.

piątek, 1 kwietnia 2016

Wiosennie po Świętach


Na chwilę przysiadłam i tak siedzę i myślę, jak mam zacząć. I nic nie wymysliłam. Jakiś brak weny, czy co? Dziś cały dzień z motorkiem w d..e, w sumie to od jakiegoś czasu takie mam dni - ja to ja, ale Mistrz? Jego doba musiałaby miec teraz ze 100 godzin chyba. Taki teraz czas nam się zaczął, jakoś trzeba to przetrwać, tylko dzieciakom brak taty trochę. Tęsknią, niestety.. Na szczęście to przejściowe :)

sobota, 26 marca 2016

Na Święta



.... Jeszcze wczoraj zapowiadano z wielkim entuzjazmem, jakie to będzie piękne słońce w święta już od soboty, a może nawet 20 stopni. Jest sobota, zachmurzenie pełne, deszcz, jest tak szaro, jakby co najmniej zmierzch był.

poniedziałek, 21 marca 2016

Zielono mi.. i jak uszyłam organizer do samochodu :)

         Zielono mi - pod takim hasłem nasze małe Łobuzy dziś witają wiosnę w przedszkolu. Przedszkole przygotowało Im wiosenny bal z okazji pierwszego dnia wiosny, my rodzice mieliśmy tylko nasze szczęścia przyodziać w żółto lub zielone kolory. O ile przy Tolci nie było to najmniejszym problemem, tak już u Tymka trochę się nagłowiłam, ale jakos się udało. Oczywiście słowo "bal" w domu nie funkcjonowało, tak aby Tymuś bez obaw poszedł do przedszkola, liczę na to, że jednak będzie bawił się wyśmienicie. Widział już przybrane pięknie przedszkole Toli w zielono żółte baloniki, całe mnóstwo baloników, rozczarował się tylko, jak okazało się, że w Jego przedszkolu nie ma ani jednego takiego balonika, ale szybko Ciocia Kasia rozwiała obawy, informując nas, ze przejdą wszyscy do Toli przedszkola potem.

wtorek, 15 marca 2016

jeden do przodu, dwa do tyłu..

Zaległości, zaległości i jeszcze raz zaległości.. piętrzą się, dni uciekają, stres nie odpuszcza - jak się wali to się wali. To że nie piszę, to pal sześć, ale nie czytam, nie czytam zupełnie co u Was, wypadłam z obiegu, brak mi tego bardzo, to tak jak bym samotnie kawę, bez miłego towarzystwa piła.. bo często mi ona towarzyszyła czytając o Waszych perypetiach dnia codziennego - to tak jak bym na ploteczki i kawkę z Wami się umówiła..  Czas, a w zasadzie jego brak, stan psychiczny, przybicie i wiele innych składowych ma na to wpływ niestety, ale że odczuwam też tego spory brak, to weszłam tu, choć na moment. A do poduszki może uda mi się nawet coś podczytać Waszego..
Powiem Wam, że tak mi szkoda, że niektóre z Was mieszkają tak bardzo daleko ode mnie, w innych miastach, w innych państwach,  a nawet na innym kontynencie.. to jest przedziwne, nie do wytłumaczenia, ale myślę, że byłoby super, gdybyśmy wszystkie mieszkały w swoim zasięgu, te wspólne kawy, często  inspiracje, wsparcie, ploteczki, śmiech. Ech, porozrzucało Was po tym świecie no :)

środa, 2 marca 2016

O codzienności i przedstawieniach

.. Powinnam coś napisać, ale nie wiem zupełnie co. To okropne zawieszenie w "sprawie" nadal trwa, co coś drgnie, to wychodzą kolejne jakieś kłody, odechciewa się, normalnie odechciewa. To na co pracowaliśmy wiele miesięcy przestało cieszyć, straciliśmy chyba całe serce do tego, walczymy dalej chyba już tylko po to, aby udało się mieć to lepsze zło, bo coś trzeba robić, ale chwilami, jak widzę załamanie Tomka, jak kurde jest przybity, to wyczekuję chwili kiedy powie dość i spasujemy, bo może właśnie to to będzie jednak tym lepszym złem.

czwartek, 25 lutego 2016

Wieści z frontu

  Emocje lekko się wyciszają, staramy się przyjąć na klatę całą sytuację, no bo i wyjścia innego nie mamy. Cały czas teraz czekamy na rozwój wydarzeń, w takiej głupiej próżni jesteśmy chwilowo, wyczekując kolejnych decyzji. I mam nadzieję, że uda się wybrać to mniejsze zło, lekko na to światełko w tunelu już widać, ale nie zapeszam. Ciiiiii..... dziękuję za dobre słowo i kciuki :*

wtorek, 23 lutego 2016

jest źle :(

  Dziękuję za każdy krzepiący komentarz, maila, smsa, kciuki. To dużo!

 Kciuki pomogły zapewne, aby w całej sytuacji w jakiej się znaleźliśmy, możliwe było wprowadzenie planu B. Najgorsze jednak jest to, ze każdy plan B jest dla nas zły.

piątek, 19 lutego 2016

Przybita jestem, ale i o balu, testach itd

... Mam doła. Od godziny mam doła.. ale mam nadzieję, że do wieczora wszystko się rozwieje, zażegnam doła na zawsze, kciuki mile widziane!!!
Z góry już za nie dziękuję :)

wtorek, 16 lutego 2016

"świąteczny" weekend styczniowy

Powspominałam, rozmarzyłam się, poświętowaliśmy - czas wrócić na ziemię w końcu. Intensywny ten czas urodzin naszego Potomstwa, fajny, ale i trochę obdzierający z sił. Bo to i emocje szaleją i wszelkie przygotowania a potem wesołe i co tu dużo gadać, huczne świętowanie i głowa wielka się robi :)

środa, 3 lutego 2016

Rodzynek! 23.01.

   

Taki teraz czas, że post za postem urodzinowo wspomnieniowy :) No ale jak się ma trzy kochane Wodniki w domu, to tak to jest z początkiem roku :) Zuza "odfajkowana" ;) Bo najstarsza wiekiem, ale urodzinowo/chronologicznie to Tymuś, no bo z 23 stycznia - Zuzanna z 24 stycznia :) Tak to się zadziało kiedyś nam :) Zupełnie przypadkowo, bo Tymuś rodzić miał się w lutym, postanowił jednak

poniedziałek, 1 lutego 2016

Moja!! 24.01

  Nie umiem jakos wygospodarować w ostatnich dniach czasu na wpis. A to taki sentymentalny wpis. Moje Dzieciaczki kończą kolejne lata. Tymuś i Zuza. Tolcia za chwilkę :) Imprezy urodzinowe już za nami, ale o tym chyba kolejnym razem. Dzisiaj troszkę powspominam z nutką wzruszenia i sentymentem :) Liczyłam na to, że uda mi się jeszcze zrobić to w styczniu, ale właśnie 4 minuty temu nastał luty... idzie luty, podkuj buty, hm zobaczymy. Póki co wiosna na przemian z jesienią, po pięknych białych krajobrazach śladu nie ma.

czwartek, 21 stycznia 2016

Dla ogrzania - wspomnienia

  Brrr zimno, choć pięknie, a zwłaszcza jak wyjdzie słońce i oświetlając śnieg, wydobywa ten jego piękny połysk. Cudne, ale ziiiimno :) Dziś minus 8, było już i minus 17, ale mi zimno tak samo :) Stąd dla równowagi, zapomniany, odłożony "na potem" post wakacyjny. A co :)
 Tzn kilka ostatnich dni wakacji tak naprawdę. Nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta, że były to baaaardzo gorące dnie, a gdy tylko wakacje się skończyły to nagle przeskok w jakąś wczesną wiosnę dosłownie. Pokuszeni tymi ostatnimi wakacyjnymi prognozami, postanowiliśmy wyskoczyć jeszcze na kilka dni nad morze. Zwłaszcza, że mieliśmy cały czas pewien niedosyt tych naszych wspólnych wakacji. Do tego pogoda, zamarzyła nam się więc mała odskocznia, taka jak ostatniego dnia po trzytygodniowym dość "burzliwym" poprzednim pobycie wakacyjnym.

niedziela, 17 stycznia 2016

Jak w bajce?

 

    Dosłownie, mieszkamy jak w bajce. Jest tak cudnie za oknem, jak z obrazka.

środa, 13 stycznia 2016

sobota, 9 stycznia 2016

Poświątecznie świątecznie i ze świąteczną


 Zgodnie z zapowiedzią, kontynuuję świątecznie. Po miłej Wigilii, gdzie wszyscy poszliśmy bardzo późno spać, ale udało się namówić na to nasze Dzieci tylko takim sposobem, że Mikołaj się napracował dziś i jak będzie wracał to będzie głodny, więc zostawmy mu w końcu to ciasteczko i mleko (!) pod choinką, o które Tymon dopytywał, widząc to w jakiejś książeczce. Zaciekawieni tym, czy aby na pewno odwiedzi nas nocą wracając do swojego domu, poszli grzecznie spać. Rano obudziły nas krzyki

wtorek, 5 stycznia 2016

Oderwanie od rzeczywistości


  Zupełnie nie mam weny, zupełnie.. taka pustka w głowie, że hej. A tu już 4 stycznia, a ja nadal z zaległościami w Świętach, nie wspominając już wakacji. Nieprzewidziane trudne przeżycia, zupełnie jakoś mi to wszystko poprzestawiały, no ale w sumie to mało wazne w obliczu tego wszystkiego.
Cały czas myślami i sercem jestem przy Malutkiej i jej Mamie.. wiem że szalenie Jej ciężko i jak bardzo sobie z tym wszystkim nie radzi, jak brakuje Jej Córeczki.. to dopiero 2 tygodnie, a może to już AŻ dwa tygodnie i tak już w nieskończoność...  trudne.

wtorek, 29 grudnia 2015

Kiedy los bywa okrutny.... Ona (*)

  Zupełnie nie mam weny? Albo po prostu zupełnie nie wiem od czego zacząć, jak napisać, jak uwolnić myśli???

środa, 23 grudnia 2015

... miało być inaczej

... Nie napiszę wiele. Miało być inaczej, rzeczywistość jednak czasami zaskakuje, tym razem dość boleśnie. Dzisiejszy dzień był tym jednym z cięższych jaki może w życiu się przytrafić... dużo emocji, trudnych emocji.. wszystko tak nagle. Smutno i poczucie ogromnej niesprawiedliwości.. :(

  A jutro Wigilia, a zarazem 8 rocznica naszego prywatnego Anioła.. naszego Wielkiego Nieobecnego! Tego się nie zapomina. Na to jest specjalne miejsce w sercu..
 Miało być inaczej, czułam wielką radość, tak bardzo na te Święta się cieszyłam. Cieszę się nadal, przynajmniej staram się, dla Nich, dla moich ukochanych Dzieci, bo bez Nich nic nie ma sensu.. trudna jest ta radość, kiedy masz świadomość jak inni cierpią, jak cholernie niesprawiedliwy jest świat, jak serce ci pęka..

ciężko

bardzo ciężko..


nie napiszę więcej, zbyt dużo emocji, zbyt dużo smutku, a jutro Wigilia..
Z czasem.
Zapewne wtedy emocje zelżeją, przyjdą przemyślenia, spróbuję napisać więcej... jutro Wigilia..

posyłam Tobie światełko do nieba, posyłam Im światełka do nieba..

I składam Wam - najserdeczniejsze życzenia, z okazji Świąt, aby radość i miłość zawsze gościły w Waszych sercach, aby zdrowie nikogo nie opuszczało, a Nowy Rok przyniósł same dobre wieści i spokój ducha..

Wesołych Świąt..


*************************************************************************
********************************************************************

piątek, 18 grudnia 2015

Przedświąteczne szlify

  Jeszcze tak na szybko przed Świętami, choć w planach mam jeszcze Świąteczny post, ale plany planami, a  życie z reguły sobie :) Więc korzystając z okazji, że mam chwilę spokoju, czasu i małego lenia do prac domowych, to z prędkością światła coś zredaguję..




poniedziałek, 14 grudnia 2015

Jasełka 2015 i hieny ..

..Moc wzruszeń, magia uniesień, emocje, łzy, brawa, radość, duma i śmiech za nami!
Nasz Syn ma za sobą swój kolejny występ - a nie przepada za nimi specjalnie, a nasza córka najmłodsza ma a sobą swój PIERWSZY występ - ach :)
 Co tu dużo pisać - dali oboje świetnie radę. Zuchy moje :)

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Spontan w zielonym grudniu

    6 grudnia jak u większości to dzień wesoły, z Mikołajem i prezentami. U nas typowo jak na Mikołajki obchodzimy go tak, że rano znajdujemy pod poduszką, ale bo w budach bądź tu i tu coś miłego, drobnego, taki przedsmak prezentowy Świąt :) resztę Mikołaj przynosi nam w Wigilię. Bardzo cieszyłam się, że w tym roku wypada on w niedzielę, że na spokojnie podelektujemy się radością Dzieci, a potem, kiedy One będą pochłonięte zabawą nowymi zabawkami, my poleniuchujemy od niepamiętnych czasów w łóżku :) Plan był niezły co.
i jak to w życiu bywa, na planach się skończyło..

czwartek, 3 grudnia 2015

Po miesiącu

   Już dawno w sumie miałam wspomnieć sobie tutaj ten dzień, ale zawsze coś i ani człowiek się nie obejrzy, to minął już miesiąc od zamiaru napisania tego posta..



poniedziałek, 30 listopada 2015

40 lat minęło..


.... jak jeden dzień. Ale jeszcze nie mi, choć to czterdziestolecie mocno mi przypomina, że moja osobista czterdziestka zbliża się sporymi krokami ;) ...

wtorek, 24 listopada 2015

No koniec świata..

.. No koniec świata - jutro podobno ma nastąpić wg Nostradamusa, choć coś tu nie tak, bo oprócz końca świata, przepowiedział jeszcze potem parę innych rzeczy, więc każdy niech sobie interpretuje to jak chce, ja w każdym razie pomyślałam sobie, że może fajnie jeszcze pościk zdążyć zredagować ;) Pamiętam jako dziecko, ze zawsze jak ktos tak mówił "no koniec świata..", to ja się bałam, bo po swojemu to sobie wyobrażałam, do tego stopnia, że w końcu zapytałam rodziców jak wyglądać będzie ten koniec świata i czy na pewno będzie. I pamiętam jak dziś, mój Tato mi wytłumaczył, ze koniec świata jest codziennie, dla każdego z ludzi, którym dzieje się jakaś tragedia... coś w tym jest. Z jednej strony, moze to zabrzmi okrutnie, ale jako dziecko uspokoiło mnie to, ale z drugiej współczułam tym ludziom, których Tato dał mi za przykład...

piątek, 20 listopada 2015

Poszła Tola do przedszkola...


    No i stało się! Tak tak, dokładnie tak jak brzmi temat - poszła Tola do przedszkola, ku swej ogromnej radości, ale ku rozpaczy matki. Choć ma dopiero 2,9 latka, choć planowałam być z nią minimum 3 lata, choć wydawało mi się, że fajnie spędzamy czas, choć bardzo się ociągałam z decyzją - to i tak poszła Tola do przedszkola, ech.

wtorek, 17 listopada 2015

Jeden za wszystkie..

      Pogoda znowu nie rozpieszcza, więc to chyba dobry moment na rozgrzewkę i kilka promieni słońca. Kilka postów wcześniej wspominałam, że opis ostatniego dnia naszego trzytygodniowego pobytu nad morzem w wakacje, opiszę osobno, toteż to czynię, mile wspominając tamto ciepełko i słoneczko.




środa, 11 listopada 2015

Jesienne róże z jabłek - cud miód, palce lizać :)



Tak jak obiecałam, wspominając o nich w poprzednim poście - dziś o różach słów (i zdjęć) kilka :)

wtorek, 10 listopada 2015

Jesienne imieniny i chyba początek wielkiego przełomu :)

Ostatnie dni były dość intensywne i zleciały tak szalenie szybko, że aż nie zdążyłam się obejrzeć. Między innymi w piątek wyjechaliśmy w ciemnościach 4.00 rano nad morze, do Maluchów przyjechała Zuza, a my z Tomkiem pojechaliśmy pozałatwiać kilka spraw i wyciąć przy okazji część drzewek na działce. Pierwotnie mieliśmy zostać do soboty, ale i pogoda i to, że nie odważyliśmy się uruchomić żadnej opcji grzewczej jaką posiada nasz tamtejszy stary dom, to wróciliśmy w piątek w nocy i tym sposobem, byłam pierwszy raz w życiu nad morzem nie widząc go nawet przez sekundę :(  Ale pewnie takich razów teraz może być jeszcze kilka, ale kiedyś to pewnie nadrobimy, aż nam bokiem wyjdzie, choć póki co, ciężko mi w to uwierzyć, aby widok morza i jego szum mógłby mi się kiedykolwiek znudzić :)

wtorek, 3 listopada 2015

1000 Ukochany

*** * ***


emocje podczas bajki :)


Dziś TYSIĘCZNY

piątek, 30 października 2015

(*)




Za chwilę kolejny raz wszystkich Świętych..
Czas zadumy, czas wspomnień, czas wzmożonej tęsknoty, czas skrytych łez...

środa, 28 października 2015

Tildy dwie..




    Czyli o arcydziełach i dobroci słów kilka.

niedziela, 25 października 2015

jesienią w ogrodzie

 

Jesień chyba się odbraziła po moim poście o jej tegorocznej brzydocie. Tak jak przez ostatni czas nie potrafiła mnie ująć zupełnie, tak od trzech dni istne "szaleństwo". Wypiękniała, poprawiła aurę i w końcu zachwyca. Wystarczyło kilka promieni słońca, kilka chwil bez deszczu, delikatne ciepło w jesiennym powietrzu i witaj Królowo. Zresztą co ja będę pisać. Złapane dziś jesienne tchnienie w naszym ogrodzie...

piątek, 23 października 2015

Ugryzłam..

          Ale dziś "pięknie" i wcale to nie jest chyba przesadzone słowo w odniesieniu do ostatniej aury. Po pierwsze nie pada, po drugie przebiło się ciut słońca, po trzecie jest nawet ciepło. Wyległyśmy więc z Tolą na dłuższy spacerek rowerkiem, spotkałyśmy sąsiadkę z Wojtkiem, która również urzeczona pogodą wybierała się  na spacer i poszłyśmy razem. Potem chciałyśmy aby Maluchy poszły spać, podmieniłyśmy rowerki na wózki, ale Oni mieli inne plany, wręcz odwrotne. Dopiero teraz, jak już się rozdzieliłyśmy, każde padło w swoim wózku :)
A ja w pełni dotleniona, odmulona zaparzyłam sobie pyszną kawusię i postanowiłam w końcu ugryźć do niej zamiast ciastka, to zaległy post wakacyjny.. to się będzie działo ;)


wtorek, 20 października 2015

jakaś ty brzydka w tym roku..

*      *      *


Kawa zaparzona, jej aromat rozchodzi się po całym domu, za oknem totalna jesienna deprecha, w środku podgrzane za małą szybką "ciepło rodzinne", Tolcia walczy z małym katarkiem od trzech dni, a ja wypatruję słońca, ale zanim pewnie ono wyjdzie jeszcze kiedykolwiek to sklecę tu co nieco..

czwartek, 15 października 2015

Ten DZIEŃ... Dzień Dziecka Utraconego 15.X


Jak co roku o tej porze nadchodzi wyjątkowy Dzień..
15 października..
Obchodzę go 8 raz..
Za oknem jest tak smutno, zupełnie jak w moim sercu tam gdzieś głęboko
a w takie dni najbardziej...
Jedni mówią, przestań, to już tyle lat, jeszcze to rozpamiętujesz..  boli wtedy !!
Inni to wiedzą i rozumieją.. dziękuję za to !!

Aniele nasz malutki - nieważne ile czasu z nami "byłeś", najważniejsze, ze "byłeś", że tak bardzo chcieliśmy żebyś był, tak długo na to czekaliśmy, tak bardzo się staraliśmy i kiedy przybyłeś to tak szybko Cię nam odebrano...
Kocham, z żalem tęsknię i nigdy nie zapomnę..

24.12.2007
6/7tc


wtorek, 13 października 2015

jesienne biadolenie :)

Przeżyłam szok, wchodzę w sobotę rano, tak około 9.00 do łazienki i na dole okna widzę... mróz!! Wyglądam dalej, a tam białe od szronu dachy i trawnik i myślę - no żesz ku..a, moja róża przed wejściem!! Ale chyba przeżyła, mimo, że w zwykłej donicy, a było podobno minus 5C - w zeszły weekend przypominam jeszcze grillowaliśmy i chodziliśmy w krótkim rękawku.. W piątek przed tym zaskakującym dość sporym przymrozkiem zdążyłam

niedziela, 11 października 2015

Piątek, piąteczek, piątunio..

Z zeszłego obfitego w wydarzenia weekendu, Bitwę niedzielną już opisałam w poprzednim poście, teraz cofam się o dwa dni i szybko spisuję piątek, piąteczek, piątunio :) i zahaczę o sobotę.
Weekendzik zaczęliśmy już w piątek (02.10.2015) o 15-stej, jak zawsze fajnie zorganizowanym Piknikiem Rodzinnym w Tymcia przedszkolu. Przedszkole mamy naprawdę super. Dwa razy do roku organizuje pikniki rodzinne, jeden zawsze na jesieni i wtedy każda grupa dostaje zadanie, aby przygotować różne potrawy z wybranych owoców i warzyw jesiennych, oraz letni i wtedy jest on z okazji dnia dziecka i przedstawienie przygotowują rodzice - tegoroczny letni na którym nasz Mistrz grał wilka mam jeszcze w "roboczych/zaległych", ale już pewnie niebawem się ukaże :). W tym roku pierwszy raz odbyły się licytacje i mini kiermasz produktów i ozdób przygotowanych przez przedszkole i naszych przedszkolaków na rzecz Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci. fantastyczny pomysł, na jasełkach ma być kolejna taka akcja - ja jestem jak najbardziej ZA !

środa, 7 października 2015

Bitwa.. 1915 - 2015

     Mieliśmy bardzo fajny, obfity w atrakcje weekend. Spisywanie wspomnień zacznę od końca, od niedzieli 04.10.2015. Przez przypadek od mamy Tymonka Przyjaciela dowiedzieliśmy się, ze nieopodal w niedzielę, będzie na 100 lecie rekonstrukcja bitwy. Nigdy nie widziałam czegoś takiego na żywo, stąd wodzeni ciekawością wsiedliśmy przed 13.00 na rowery i pojechaliśmy we czwórkę na miejsce, gdzie 100 lat temu odbyła się krwawa bitwa -



środa, 30 września 2015

Mini

    Kolejny post i kilka kolejnych do spisania wydarzeń. Poprzednim postem lekko "złamałam" ciąg wakacyjny, ale to tak jak wspomniałam tam, nie wiem jak dalej to ugryźć. Powoli układam sobie to w głowie, w roboczych postach już część tego przelałam na "papier", w kółko kasuję, dopisuję, zobaczymy na czym stanie, ale zanim posmutnieję, szybko wspomnę jak mile zapowiadał się ten ostatni tydzień. Bo ja naprawdę żyłam nadzieją, że będzie super, chciałam żeby było super innych planów nie miałam, no ale..

poniedziałek, 28 września 2015

Jak to ugryźć?


.... Sumiennie spisuję po kawałku nasze tegoroczne wakacje, aby nie robić sobie większych niż mam zaległości "wspomnieniowoblogowych" i dochodzę do momentu (tygodnia), który nie wiem jak opisać. Rozmyślam, układam sobie cały czas to w głowie, ale mam problem z tym jak to ugryźć.. bo najzwyczajniej w świecie zawiodłam się i

środa, 23 września 2015

Sama ze swoją Trójką

       
 Jezusie, jak mi zimno, dziś pierwszy dzień jesieni, a ja chodzę jak jakaś trzepnięta, ziewam, zimno mi i zimno, mam na sobie "misiową" bluzę, popijam gorącą kawę, wyciągnęłam koc i zaraz chyba się w niego wtulę na kanapie razem z Tolcią, żeby tylko jeszcze chciała usnąć, bo ja z wielką chęcią pod tym kocykiem strzeliłabym sobie jakąś drzemeczkę jesienną ;) Mam dziś zdecydowanie
dzień na nicnierobienie.. więc może sklecę tu co nieco.

czwartek, 17 września 2015

z życia wzięte

Wracamy z przedszkola i w rozmowie z Tymonkiem, mówię Mu, że spotkałam Hanię, naszą sąsiadkę jak uczyła się z tatą swoim jeździć na dwóch kółkach.

- eee, to łatwe, trzeba tylko na pedały... itd
- o jaki Ty teraz jesteś mądry, a już nie pamiętasz, jak sam się uczyłeś i nie wychodziło Ci to na początku?
- no tak. Mamo, a wszyscy uczyli się jeździć na rowerze prawda?
- prawda, ja jak byłam mała to uczył mnie Dunio, bo to mój tato
- ale jak, jak nie mieszka z Tobą?

poniedziałek, 14 września 2015

Pierwszy tydzień

Kontynuuję poprzedni post, tworzyłam go ok tygodnia. A dziś Tolka nasza osiągnęła 950 dzień swojego życia :) Nieprawdopodobne że to już tyle:

... a my? A my byliśmy dość sceptyczni niestety. Tomek był lekko zniesmaczony po tym sprzątaniu, bo jak sam wspominał, był moment, ze chciało Mu się płakać (!!), a jak On już tak mówi, to naprawdę musiał mieć ku temu powód, był bliski ostatecznej decyzji, żeby zamówić spychacz i zrównać wszystko z ziemią już natychmiast.. Mi to jego zniesmaczenie udzieliło się oczywiście. Gdzieś cały czas mieliśmy poczucie, ze to wszystko jest na wariata, że nie do końca jest tak jak być powinno, że czy to na pewno są warunki dla dzieci, że może przegięliśmy z pośpiechem, że cholera czujemy, że brakuje nam tych dwóch zaległych miesięcy... i tak się nakręcaliśmy i jakiś czarny scenariusz układaliśmy. Zupełnie nie było w nas tego oczekiwanego entuzjazmu, który jest w ludziach, którzy spełniają swoje marzenie.

poniedziałek, 7 września 2015

Nadszedł czas..

... i zaczynam spisywać wspomnienia wakacyjne. Nie po kolei, ale postaram się zebrać wszystko jakoś do kupy, zapewne rozkładając to na kilka postów. Pełna mobilizacja zaś z mojej strony, aby to się udało.


   Wspominałam, że w tym roku nasze wakacje będą dość wyjątkowe. I jak dla mnie były, pod wieloma względami, ale głowny to był taki, że ...

czwartek, 3 września 2015

Ano dlatego

Wiem, miałam pisać o wakacjach, miało nadejść, nie nadeszło. Ale jakoś najzwyczajniej w świecie nie mogę się za tego posta zabrać, bo nie wiem ile mogę w nim napisać, a ile nie powinnam, a może jednak powinnam wywalić trochę z siebie.. nie wiem, sama nie wiem. A może takie odkładanie to wyciszenie niektórych emocji, żeby za dużo nie napisać. Podobno wszystko ma jakiś cel, nic nie dzieje się bez przyczyny i takie tam bla bla bla...



wtorek, 25 sierpnia 2015

Come back :)

No, wróciłam ;) i..... od czego tu zacząć. Ajjj. Tyle się wydarzyło, tyle chciało by się napisać, tyle powinno się przemilczeć, tyle, tyle... ale napiszę póki co to co najważniejsze dla mnie. Moje najmłodsze Ukochane skończyło 2,5 roczku.  Mychulek mój mały, dopiero co w brzuszku słodkie kopniaczki czułam, w wielkich bólach na świat wydawałam, a tu już 2,5 latek. Czemu to tak szybko mija? Za chwilę będzie już 2 latka i 7 miesięcy, w tym wieku Tymuś poszedł z przymusu do przedszkola, zupełnie na to niegotowy, a Tolcia? A Tolcia do przedszkola nie idzie jeszcze, choć zapewne nadawałaby się już do tego w pełni...

piątek, 24 lipca 2015

Witamy w Zoo


Bardzo bogate w różne wydarzenia były te nasze ostatnie wakacje, myślałam, że zaczynając je wspominać tu, wymieniłam wszystkie, ale przypomniały mi się jeszcze kolejne, póki co zapraszam do warszawskiego Zoo, do którego nasze Maluchy zabrała Zuza z Maćkiem, jak my pochłonięci byliśmy budową dla Nich domku :)  Przeogromna to wtedy była dla nas pomoc, a i dla Dzieciaczków super frajda i przygoda o czym świadczą poniższe zdjęcia.

Czy ja już wspominałam, że nasze Maluchy ubóstwiają Zuzę i Maćka ;) Ciekawe dlaczego.. :)



 


piątek, 17 lipca 2015

CD wakacji... zeszłorocznych, nadmórz 2014


Wypadłam z obiegu.. wskakuję znowu bo ciąg dalszy poprzedniego posta miał powstać i własnie powstaje :) Czas wakacyjny, zatem wspominam dalej zeszłoroczne wakacje.
Po majowym pobycie nad morzem,

środa, 8 lipca 2015

Wakacje... zeszłoroczne

Upał odchodzi podobno. I dobrze, cieszę się. Lubię lato, ale lato ciepłe, słoneczne, a nie upalne, bo wtedy słońce zamiast cieszyć to mega męczy. Dobrze, że wyjątkowo noce były w miarę chłodne jak na takie upalne dni. Ale i tak podlewanie nastawione na co wieczór. Ciekawe na jak długo to lekkie ochłodzenie, oby już nie przekraczały termometry 30 stopni i będzie pięknie.
W zeszłym roku też pamiętam był taki skwar i zaczął się już w maju - mam udokumentowane sporo ponad 30 stopni na termometrze samochodowym ok godz 16stej, jak byliśmy na majowych wakacjach (TUTAJ) nad morzem, kosmos co..